To, ze lubie ciezkie tematy mogliscie sie juz czasem przekonac ;) Dzisiaj zajme sie problemem znieczulicy, która ukazuje nam swoje oblicze, niemal na każdym kroku...
Oczywiscie moglabym opisać zjawisko to na podstawie zwierząt, gdyż dosiega je to w znacznym stopniu, ale nie zrobię tego, gdyż wiem, ze do części nie przemówi to w wystraczajacym stopniu...
A zatem ujme sprawę "po ludzku".
A, ze lubię pokazywać wszystko z perspektywy hard core, przybliże problem na podstawie państwa o nazwie Chiny... Mimo, ze jest mnóstwo krajów (takze i Polska), które spokojnie mogłyby posłużyć za przykład, bo dzieją sie tam rzeczy o których przeciętny europejski zjadacz chleba bladego pojęcia nie ma, wybrałam właśnie to państwo...
Dla wielu z pewnością bedzie to nowy temat, bo ilu z was słyszało o pojeciu "chińskich dzieciecych umieralni"? Przedstawię dwa przykłady maksymalnej znieczulicy. Oba na podstawie dzieci...
Jak ogólnie wiadomo głównym problemem z którym borykają sie Chiny jest demografia...
Chinskie wladze znalazly "zloty srodek", kontrolowanie liczby populacji... Kazda rodzina moze miec tylko jedno dziecko, na wsi dwojke, ale co z dziecmi, ktore jednak przyszly na swiat, bo "sprzeciwily sie" chinskim rzadzacym?
Na nie tez wladze znalazly rozwiazanie... Sa to chinskie sierocince zwane umieralniami.
Oczywiscie nikt nie przyzna sie do nich oficjalnie. Sa to molochy, czesto ukryte, tak by ludzki wzrok nie mial do nich dostepu. Wszystko dzieje sie za zamknietymi drzwiami, za przyzwoleniem rzadzacych...
Do takich umieralni trafiaja czesto dzieci dotkniete chorobami genetycznymi, badz dziewczynki, gdyz one sa bardzo nieporzadanym "odpadem" spoleczenstwa... Takie dzieci maja tylko dwie drogi ucieczki: adopcje, ktore praktycznie sie nie zdarzaja, badz smierc. (od tego tez nazwa)
O tej sprawie powstal juz bardzo dawno temu interesujacy dokument pt. "The dying rooms". Nakrecony on zostal przez brytyjska telewizje Channel 4.
Mialam "okazje" obejrzec ten film, a co zobaczylam przechodzi ludzkie pojecie, jak mozna traktowac tak dzieci... Film warty obejrzenia, ale naprawde trzeba miec mocne nerwy, gdyz pelen jest ostrych i makabrycznych scen...
Jak tam jest?
W takich sierocincach nie ma zabawek ani nic, co mogloby posluzyc do zabawy... Nasze dzieci moga uwazac sie za szczesliwcow, ze maja praktycznie wszystko o czym tamte biedne dzieci nawet nie smialyby snic...
Nikt o nie nie dba, nie mowiac juz o podstawowych zasadach higieny. A pampers? Jaki Pampers?!! Te dzieci caly dzien siedza przywiazane do drewnianych krzesel z otworem na pupe, tak by mogly zalatwiac swoje potrzeby fizjologiczne do znajdujacej sie pod spodem miski.
Jedyna ich rozrywka jest kiwanie sie w chorobie sierocej i obserwowanie swoich wspoltowarzyszy cierpienia...
Wiekszosc z nich choruje na grzybice badz gangrene, ale to juz nikogo nie obchodzi.
Kiedy sa juz tak brudne, ze az na oczy nie widza polewa sie je wrzaca woda, by w ten sposob zabic przy okazji mieszkajace na nich pasozyty...
A jedzenie? Po co karmic? Szybciej umra...
Dzieci znajdujace sie juz w agonii przykrywa sie grubymi koldrami i poduszkami, po to, by stlumic ich "skomlenie"... albo i po to, zeby szybciej skonaly, duszac sie...
Wiecej opisow juz nie dam, bo i tak zbyt wiele ich bylo...
Teraz przejde do kolejnego przykladu... Tym razem pojedynczego chinskiego dziecka...
Malej dziewczynki, po ktorej na oczach wielu gapiow kilkakrotnie przejezdzaly rozne samochody i mimo tego NIKT nie zareagowal!!
Nie pamietam juz ilu przechodzilo obojetnie obok cierpiacego, pogruchtanego dziecka, ktore ciagle zylo i prosilo o pomoc...
Na koniec przyszla "matka"... Szarpnela dziecko z ulicy, ktore przypominalo juz worek kosci... i tak film sie skonczyl...
Mozna go zobaczyc na Youtube, ale nie polecam... Gdyz nawet dla mnie byl sporym wstrzasem...
Dzis bylo makabrycznie, ale potrzebne sa czasem takie makabryczne obrazy, by uswiadomic ludziom, obojetnosc i zlo tego swiata, ktorego w pojedynke i tak nie pokonamy...
Mozemy jednak pomagac pojedynczym jednostkom, nie bedac na nie obojetnymi.
Milego dnia...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz