wtorek, 31 stycznia 2012

Marzenia...

Ze nic co ludzkie nie jest mi obce... Temat marzenia :)
Marzenia mogą byc tak rożne jak różni są ludzie. Jedni marza o karierze, popularności, kolejnych milionach dolarów na wypasionym koncie bankowym... A są tez tacy, dla których największym marzeniem na świecie bedzie kawałek chleba...
O tym, ze największymi mistrzami w realizowaniu marzeń są dzieci...


Dziewczynka chce byc krolewna? Zaden problem! Bierze z szafy ubrania mamy, zaklada czarne szpilki, toche bizuterii a najlepiej cala szkatulke i juz jest najwspanialsza krolewna na swiecie!
Chlopiec... (tu z obserwacji swojego "Malenstwa") Bierze w dlon wyimaginowany miecz i juz nieustraszony rycerz walczy z trojglowym kocim smokiem :)
A zwykle, podziurawione pudlo to najnowoczesniejszy model smiglowca...





 Odleglosc pomiedzy Twoimi marzeniami a rzeczywistoscia jest wprostproporcjonalna wzgledem odleglosci pomiedzy Twoim "chialbym" a Twoim "zrobilem". To dla tego dzieci tak latwo osiagaja swoje marzenia. Nie zastanawiaja sie dlugo, tylko spontanicznie dzialaja. Marzenia czesto rosna razem z nami, wiec nie pozwolmy im sie zestarzec.
Jest tylko jedna rzecz, ktora sprawia, ze Twoje marzenia moga sie nigdy sie nie spelnic... To strach przed porazka. Dzieci tego strachu nie maja...
Bo kiedy bylismy mali, swiat byl taki czarodziejski! Przestal, kiedy wiedza i zmeczenie zastapily wyobraznie i entuzjazm... Przykra prawda.
Ale nie nalezy sie poddawac, mimo iz zycie jest jak wybielacz. Skutecznie usuwa kolor z nadzei i marzen... Trzeba jednak pamietac, ze niespelniajac wlasnych marzen, spelniasz najczesciej marzenia wrogow. Zatem nie pozwol by szara rzeczywistosc wygrala z kolorem Twoich marzen.




 Trzeba umieć walczyć o swoje marzenia, ale trzeba też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innymi ścieżkami. Nie nalezy zapomniec tez, ze marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko.




 Moze byc i tak, ze moment, w ktorym Twoje marzenie sie spelni, jest tym samym momentem, wktorym zrozumiesz, ze nie tak to sobie wyobrazales... Bo z reguly marzenia zawsze siespelniaja, ale nie tak i nie wtedy, kiedy sobie tego zyczymy... no, ale z drugiej strony gdyby w jednej sekundzie spelnily sie marzenia wszystkich ludzi zyjacych na ziemi, mielibysmy murowany koniec swiata...


I o tym, ze marzenia sa jak banka mydlana. Spelnienie marzenia jest jednoczesnie jego smiercia. Stad wlasnie ta gorzka nutka w smaku kazdego sukcesu... Trzeba uwazac, czego sie pragnie. Nie dlatego, ze to mozna dostac, ale dlatego, ze gdy to sie dostanie, nie bedzie sie juz tego pragnac. Bo jak to sie mowi... W życiu mogą cię spotkać dwa rodzaje nieszczęścia. Kiedy twoje największe marzenie się nie spełni. Albo kiedy się spełni.
Marzenia to nie jest to, o czym myslisz zanim pojdziesz spac. To to, co nie pozwala Ci spac a
najgorzej jest patrzec, jak Twoje marzenia spelniaja sie komus innemu.


Marzenia ma sie przez cale zycie, tylko w pewnym wieku przestaje sie o nich mowic. Im glebiej je chowasz, tym bardziej gorzkiego czlowieka z Ciebie robia... bo niesmialy marzyciel z czasem zamienia sie w nieszkodliwego wariata. Odwazny marzyciel z czasem zamienia sie w wizjonera. Wiec moze warto zaryzykowac :)
I na koniec kilka cytatow, ktore mnie rozbawily :)


"Marzenie kobiety - mieć stopę wąziutką, a żyć na szeroką. "
"Kobiety sa stworzone, zeby marzyc. Mezczyzni sa stwozeni, zeby te marzenia niszczyc..."
"Podrzuć własne marzenia swoim wrogom, może zginą przy ich realizacji. "
"Gdyby marzycieli brać serio, musiano by wydatnie rozbudować Izby Wytrzeźwień. "
I jeszcze cos ode mnie :)
Pielegnuj swoje marzenia, a na pewno nadejdzie moment, kiedy bedziesz mogl pokazac je innym!!!

Milego dnia

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Przyjazn...

Srutu tutu majtki z drutu subject "ja" poniekąd uważam za zakończony... Choć pewnie jakis tam wątek o mnie, jeszcze sie wplecie w moje glupkowate przemyślenia...
Dziś o jakże wdzięcznym temacie rzece... Przyjaźni.
I zaraz nasuwa mi sie cytat: "umiesz liczyć, licz na siebie."


Ale zeby nie było tak z góry smutno, kilka pozytywnych aspektów przyjaźni...
"Przyjaciel to ten, który wie o Tobie wszystko i mimo to Cię lubi." Tak, to bardzo budujace stwierdzenie. Z duma musze przyznac, ze mam takie osoby w moim otoczeniu i nie sadze, zeby to sie zmienilo, bo po tylu beczkach wspolnie zjedzonej soli inaczej byc nie moze... No ale nie mowmy hop. Czasem zycie lubi niemile zaskoczyc...
"Przyjaciel to ktoś, kto mimo swoich problemów, chętnie wysłucha Twoich." I rowniez tacy sie w okol mnie znajda :) Pytanie tylko, czy wysluchuja, bo:
A) glupio jest im odmowic wysluchania.
B) mysla, ze po wysluchaniu Twoich problemow, ich wlasne nabiora znacznie mniejszych rozmiarow.
C) kolejne wiesci o Tobie, kolejny material do nowych plotek.
D) wszystkie odpowiedzi sa poprawne.
"Prawdziwy przyjaciel. Gotowy, zeby  przyjąć kulkę za Ciebie." To fakt. Czemu jednak to zawsze ja bylam ta, ktora kulki dostawala? Pytanie bez odpowiedzi...


"Posiadanie tych samych wrogów to najpowszechniejsza recepta na przyjaźń." Oj tak. Skad ja to znam :) Takie moje przyjaznie mimo uplywu czasu istnieja do dzis... Mimo, ze wrog przestal byc wrogiem, bo przejal teraz role skretynialego pajaca.


I jeszcze cos na koniec calkiem neutralnego i jakze prawdziwego: "Przyjaźń nie moze polegać na konkurencji, bo życzenie szczęścia swoim rywalom nie leży w naturze człowieka."
A teraz po tych dosc wznioslych stwierdzeniach, czas na troche goryczy...
"Kiedy sie podnosisz, przyjaciele wiedza kim jesteś. Kiedy upadasz, wiesz kto jest przyjacielem." Stara zyciowa prawda. Rozczarowanie moze byc duze... Ale zdrugiej strony, po co nam tacy, ktorzy lubia patrzec na nasze plecy z perspektywy stojacej?
A teraz bedzie coraz milej...
"W przyrodzie nic nie ginie. Najczęściej jeden przyjaciel mniej to jeden wróg wiecej!" Czyz to nie genialne stwierdzenie? Albo to?
"Im wiecej wie o Tobie Twój przyjaciel, tym gorszym wrogiem sie staje, gdy przyjaźń nie wytrzyma próby czasu."
No i nie powinno zabraknac stwierdzenia, tak bardzo ostatnio powszechnego, ktore mozemy odnalezc niemal codziennie, gdy wlaczymy TV:
"Przyjaźń w polityce i showbiznesie kończą sie, gdy prasa porobi juz wywiady i zdjęcia."


Podsumowujac temat chcialabym zacytowac ostatnie juz bardzo madre internetowe przemyslenie:
"Fałszywy przyjaciel jest jak chińska zabawka. Wyglada dobrze, ale psuje sie za pierwszym razem, kiedy jej potrzebujesz." Ten cytat pragne zadedykowac moim jakze wspanialym "przyjaciolkom."  "Pani PAPUDZE" ,a takze "Pani KICIUSIOWEJ".


Jak dobrze, ze zniknelyscie z mojego zycia :)))



Milego dnia...

niedziela, 29 stycznia 2012

wrrrr...

Było już o tym, co lubię, wiec teraz analogicznie o rzeczach, które potrafią wyprowadzić mnie z równowagi... Pomijając już fakt, że o to nietrudno...


Hałas... To coś, czego bardzo nie lubię. Nie ważne już w jakiej postaci, czy jest to zgiełk na ulicy, czy poprostu zwykłe mlaskanie przy stole. Jedno i drugie jest jak młot pneumatyczny na moje uszy...


Osłabia mnie gapienie się na mnie... Nie wiem, moze wyglądam inaczej, tylko o tym nie wiem?


Odrzuca mnie od ludzi dwulicowych, takich co mowia jedno, a myślą drugie...
Oznacza to tylko, ze dobrze opanowali sztuke falszu i nie ma w nich ani krzty szczerosci... Takim ludziom mowie dowidzenia!


Naszczescie potrafię ich wyczuć ;)
Brzydzi mnie mięso... Wole patrzeć na nie, gdy płynie w nim zycie...
Ale chyba najwięka rzeczą doprowadzającą mnie do pasji to bestialskie znecanie sie nad zwierzętami... Co one zrobiły, zeby tak je traktować? No co?


Jest jeszcze wiele rzeczy, które mogła bym wymienić, ale pewne fakty trzeba zachować tylko dla siebie :)
A ja tak bardzo nie lubię być zła... Spokój i równowaga są dla mnie niezwykle cenne...


Miłego dnia...

sobota, 28 stycznia 2012

Moje fetysze...

To, ze kocham zwierzęta a w szczególności koty to chyba juz każdy wie...


 Ale chyba niewielu wie, ze jestem fetyszem zadbanych kobiecych dłoni i długich naturalnych paznokci...



Od takie moje małe niegroźne zboczenie. No, ale kto ich nie ma...
No i to, ze bardzo lubię muzykę...


To dla mnie wyciszenie i oderwanie sie od rzeczywistości.



A sen to chyba każdy lubi, pod warunkiem, ze nie drecza nas koszmary...



No to spokojnej nocy...

piątek, 27 stycznia 2012

Troche o moim milym usposobieniu...

Jaka jestem każdy wie... Zodiakalny baran.


Uparta, wojownicza, zawzieta... Nieco szalona, ekscentryczna, czasem spokojna, melancholijna. Śmieje sie rzadko, ale jak juz sie śmieje to na całego. Nie ważne czy to śmiech sarkastyczny, ironiczny, czy poprostu cos mnie rozbawilo... Jak to sie mówi śmiech to zdrowie...


 Wyznaje zasadę jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie :) jeśli ktoś jest dla mnie dobry odplace tym samym.


Jeśli jednak ktoś zalezie mi za skórę, nie pozostanę dłużna...


Ogólnie tyle mam twarzy, ilu jest w koło mnie ludzi. Dla każdego inna :)


C.D.N.
Miłego dnia...

czwartek, 26 stycznia 2012

Poczatki sa trudne...

Naszla mnie dzis wielka chec zalozenia bloga... Tak juz mam. Chce i robie :)
Oczywiscie o pomoc zwrocilam sie do mojego best frienda Przemka, speca od internetowych sztuczek. Przemek dzieki!
Blog bedzie wygladal troche dretwo, gdyz tu wlasnie zobaczylam, ze nie mam polskich znakow... Kali byc, Kali miec... No, ale mam nadzieje, ze mimo to zrozumiecie o co biega...
Blog to dla mnie nowosc, tak wiec czuje sie teraz mniejwiecej tak:


Chce cos pokazac, ale nie wiem, czy ktos zechce to ogladac :) Juz taki ryzyk, fizyk...
I to bylo by na tyle z cyklu "geneza mojego bloga".
Jutro przyblize moze bardziej swoja skromna postac :)
Milego dnia...