Sprawy urzędowe poszły gładko... Zanim się obejrzałam, wracałam już z powrotem do domu, osemeczka przez Gdańsk. Kiedy przejeżdżalam koło znajomych katow automatycznie chwycilam za telefon, by zrobić kilka zdjęć...
Nie są one jednak pełne optymizmu i radośi jak zazwyczaj.
Postanowiłam uwiecznic strzępy historii, zamknięte w legendarnej Stoczni Gdańskiej, a raczej w tym, co z niej zostało...
Widok dość przytłaczajacy. Niegdyś działająca pełna para Stocznia, z chmara ludzi, uwijajacych się z praca jak mroweczki, wiala pustka i zapomnieniem...
Cofając się kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy jako niespełna dziesięciolatek smigalam na rowerze właśnie koło Stoczni i obserwowałam z zaciekawieniem cała ta krzatanine, kiedy to wraz z siostra i babcia, która pracowała w Stoczni, zwiedzalysmy te wszystkie "magiczne" stoczniowe zaulki i kąty..., teraz poczułam się dziwnie... Jak to, likwidują Stocznie? Dlaczego? Jakim prawem?
Jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi najczęściej o pieniądze...
Najprościej jest zamknąć coś, pod pretekstem nieopłacalnosci...
Prawda jest taka, ze ktoś widzi w terenach, na których leży Stocznia, "żyłe złota"... Z tego co wiem, to pewne części Stoczni zostały już posprzedawane, ciekawe komu, Szwabom?? I szlag mnie trafia, ze nic nie umieja utrzymać "przy życiu", niedługo sprzedadzą cała Polskę wraz z Polakami, bo przestanie im się opłacać posiadanie suwerennego, jeśli można jeszcze tak mówić państwa...
Teraz zastanawiam się tylko co się stanie z tym wszystkim...
Zrównaja z ziemia budynki? Usuną dźwigi? I jak to będzie wyglądało... A gdzie jakieś poszanowanie dla historii, dla ofiar z grudnia 70'?
No cóż, na pewne sprawy nie mamy wpływu... Pozostaną tylko miłe wspomnienia i obrazy w głowie...
11.jpg)
1.jpg)
4.jpg)
2.jpg)
6.jpg)
5.jpg)
5.jpg)
3.jpg)