Dlugo zastanawiałam sie jakim tematem Was dzis uraczyc... Mam kilka
pomysłów w zanadrzu, ale postanowiłam, ze operacje plastyczne pójdą na
"pierwszy ogień", bo w dzisiejszym świecie sztucznosci i obłudy takie
właśnie pierdoły sprzedają sie najlepiej...
W moim osobistym podziale operacji plastycznych mozna wyróżnić 3 rodzaje:
1. Rekonstrukcyjne, czyli takie, które pozwalają przywrócić ludziom w
miarę normalny wygląd, który utracili podczas np. wypadku, bądź
przebytej choroby.
2. "Upiekszajace", ale także i poprawiające komfort zycia ludziom,
których natura skrzywdzila, poprzez różnego rodzaju deformacje.
3. I typowo próżnościowe, które maja poprawić jakość własnej samooceny.
Jest tez inna, specjalna kategoria operacji plastycznych, mająca na celu
zmianę płci. Jednak jest to dla mnie jakby odrębny temat, gdyz wiąże
sie bardziej z delikatna psychika ludzka, ktora uwięziona jest w
"nieswoim" ciele. Ale o tym napisze pewnie niebawem oddzielny post.
Jak juz wspomniałam są to moje osobiste, subjektywne podziały.
Wracając do kategorii numer jeden, taki typ operacji uważam za cos
wspaniałego, gdyż pozwala on ludziom w jakis tam sposób w mniejszym lub
większym stopniu odzyskać to, co utracili, np. Przeszczep skory po
oparzeniach, lub rekonstrukcja piersi po przebytej chorobie
nowotworowej. Przykładów mozna podać tu całe mnóstwo...
Podobnie jest z kategoria druga. Wszystkie działania, które maja na celu
ratowanie lub poprawę zdrowotna stanu zycia człowieka, uważam za bardzo
pozytywne, pod warunkiem jednak, ze nie krzywdzi sie innych,
bezbronnych istnień, mam tu na myśli eksperymentalne operacje na
zwierzętach, hodowanie części ciała na "żywym organizmie" (mysz z
przeszczepionym uchem ludzkim na plecach) i inne makabryczne działania, o
których juz pisac nie bede, bo zaczyna sie we mnie gotować krew...
No i kategoria trzecia, chyba najbardziej popularna i stosowana, czyli plastik fantastik.
Cycki typu Pamela, usta na karpia, czy ponton. Jedno pewne, taka
plastikowa pani nie utonie w razie nagłego tsunami... Nie wiem jednak,
czy człowiek z takimi wypelniaczami po śmierci nie staje sie
nieekologiczny... Czy silikon rozkłada sie po latach? Mniejsza z tym.
Pewnie teraz zdziwicie sie co napisze. Nie jestem przeciwniczka operacji
z powyższej kategorii. Jeśli ktoś bedzie czuł sie lepiej wypełniony i
naciągniety to super. Niech jednak potrafi sie do tego przyznać, ze
ingerowal w swoja urodę, bo jak słyszę wywody niektórych pan, teraz i
panów, ze wszystko zasługa dobrych genów i zdrowej diety, to mnie skręca
i to nie z zazdrości... Jedno jest pewne, we wszystkim powinien byc
umiar, bo raczej jest to troche niesmaczne, gdy 70 latka stara sie byc
znow nastolatka...
Jak u większości kobiet próżnośc nie jest mi obca, każda z nas chce
dobrze wyglądać i to jest rzecz naturalna. Nie mam nic przeciwko małemu
liftingowi twarzy ;) jednak inne zabiegi typu operacje nosa, czy
powiększenie biustu z pewnością nie wchodzą w grę.
Powiem tak, lubię spac na brzuchu, mimo, ze czasem nos o poduszkę haczy... Ale taki juz moj urok ;)
Miłego dnia...
Swiat widziany oczami Kate Blade, czyli spostrzezenia na temat otaczajacej nas rzeczywistosci...
piątek, 25 maja 2012
czwartek, 24 maja 2012
przebudzenie...
Jak widzicie moj blog powoli umiera śmiercią naturalna...
Brak tematów? Moje lenistwo? A moze jedno i drugie?
Dzis całkiem przypadkiem zobaczyłam, ze mimo iż moja "twórczość" ustala, ciagle jest ktoś, kto jednak te moje bzdury czyta i to jak Swiat szeroki hehe...
A wiec bodziec jest, by zmobilizować moje cztery litery, a raczej jak to moja mama mówi, moje "kurze łapki" do pisania...
Tematów w głowie jest wiele, lecz brak pomysłu jak je ugryźć, by stały sie bardziej ciekawsze i zrozumiałe dla moich czytelników...
Są tez i takie sprawy, o których bardzo chciałabym napisać, jednak rozsądek mówi STOP... Tak wiec muszę sie podporządkować i zamilknac.
Czasem lepiej pewne fakty nie wywlekac na światło dzienne, gdyż są one zarezerwowane wyłącznie dla garstki, albo i jeszcze mniej ;)
Tak wiec niebawem znow zacznę cos skrobac, tylko muszę te moje myśli ładnie ogarnąć i przyodziac, niczym amerykańska matka swoja córkę na konkurs małej miss...
Miłego wieczoru...
Brak tematów? Moje lenistwo? A moze jedno i drugie?
Dzis całkiem przypadkiem zobaczyłam, ze mimo iż moja "twórczość" ustala, ciagle jest ktoś, kto jednak te moje bzdury czyta i to jak Swiat szeroki hehe...
A wiec bodziec jest, by zmobilizować moje cztery litery, a raczej jak to moja mama mówi, moje "kurze łapki" do pisania...
Tematów w głowie jest wiele, lecz brak pomysłu jak je ugryźć, by stały sie bardziej ciekawsze i zrozumiałe dla moich czytelników...
Są tez i takie sprawy, o których bardzo chciałabym napisać, jednak rozsądek mówi STOP... Tak wiec muszę sie podporządkować i zamilknac.
Czasem lepiej pewne fakty nie wywlekac na światło dzienne, gdyż są one zarezerwowane wyłącznie dla garstki, albo i jeszcze mniej ;)
Tak wiec niebawem znow zacznę cos skrobac, tylko muszę te moje myśli ładnie ogarnąć i przyodziac, niczym amerykańska matka swoja córkę na konkurs małej miss...
Miłego wieczoru...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






