piątek, 16 listopada 2012

Lyteratura yntelygentna...

   Dzis bedzie troche o literaturze..., choc nie wiem czy az tak wielkie slowo pasuje tu jako okreslenie...
Coraz wiecej slyszy sie o celabrytach piszacych ksiazki.
Ostatnimi czasy to jakas plaga...


Porod, ksiazka. Operacja, ksiazka. Rozwolnienie, ksiazka... A najsmieszniejsze jest to, ze znajduja sie tacy, co to badziewie sponsoruja i wydaja, a podobno nie ma pieniedzy...
Pani Cichopkowa postanowila nauczac, jak po ciazy dojsc do formy i byc seksi mama. No sorry moge dac Wam szybki i prosty sposob na sukces... Mniej zrec...
Jola vel kon Rutowicz pisze ksiazke jak odniesc sukces i byc piekna... Tu tez znam sposob. Wystarczy publicznie pokazac swoja glupote, a sukces bedzie murowany...
Ostatnio tez pani Grycanka jak nie wydaje ksiazki kulinarnej, to o odchudzaniu... Jak to zdrowo sie odzywiac. Chyba ksiazke w pierwszym rzedzie powinny przeczytac jej corki, zwlaszcza ta blondyna, bo za kilka lat bedzie miala problem ze wzrokiem, z powodu zaniku oczu...
No i jakos teraz niedawno znow widze, ze szykuje sie kolejny bestseller, tym razem niejakiej pani Steczkowskiej, ale nie tej Jusi, tylko jej siostry. Maja byc to wspomnienia z feralnego lotu i pomyslnego ladowania na warszawskim Okreciu...


No tak, gdyby nie ona, to kapitan Tadeusz Wrona pewnie nie dal by rady...
I jeszcze kilka pozycji moglabm tu wymienic, jednak mi sie odechcialo...
Moze i ja kiedys napisze jakas ksiazke, a moze lepiej nie...
Niech zyje wspolczesne pisarstwo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz