W Polsce...
Jestem tu prawie tydzień, jednak moj pobyt rozpoczął sie dość
pracowicie, można powiedzieć taka walka z czasem, trzeba było odwiedzić
kilka urzędów, pozalatwiac sprawy dowodowe i paszportowe... No, ale
wszystko już zrobione, teraz pozostaje mi tylko czekać na odbiór moich
nowiutkich, ocakowych dokumentów, no i bye bye moje nazwisko panieńskie,
w końcu trzeba było sie rozstać :( ...
Tak fajnie jest znów spojrzeć na stare kąty, wyjrzec przez okno,
zobaczyć zachód słońca, który oglądało sie codziennie przez
dwadzieściakilka lat. Wciąż ten sam, niezmienny... Może tylko horyzont
troszkę sie zmienił, natura poszła w górę ;)
I ogólnie jest fajnie pójść z dzieckiem na stare place zabaw, na których
szalalo sie samemu będąc dzieckiem... Wracają wspomnienia, bezcenne ;)
Takie jakby mini odswiezanie twardego dysku. Na kilka chwil znów można
sie cofnąć do świata sprzed lat, najwspanialszego okresu mojego życia, a nosi
on nazwę beztroskie DZIECIŃSTWO...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz