sobota, 28 lipca 2012

Sielsko, anielsko...

W Polsce...
Jestem tu prawie tydzień, jednak moj pobyt rozpoczął sie dość pracowicie, można powiedzieć taka walka z czasem, trzeba było odwiedzić kilka urzędów, pozalatwiac sprawy dowodowe i paszportowe... No, ale wszystko już zrobione, teraz pozostaje mi tylko czekać na odbiór moich nowiutkich, ocakowych dokumentów, no i bye bye moje nazwisko panieńskie, w końcu trzeba było sie rozstać :( ...
Tak fajnie jest znów spojrzeć na stare kąty, wyjrzec przez okno, zobaczyć zachód słońca, który oglądało sie codziennie przez dwadzieściakilka lat. Wciąż ten sam, niezmienny... Może tylko horyzont troszkę sie zmienił, natura poszła w górę ;)


I ogólnie jest fajnie pójść z dzieckiem na stare place zabaw, na których szalalo sie samemu będąc dzieckiem... Wracają wspomnienia, bezcenne ;)
Takie jakby mini odswiezanie twardego dysku. Na kilka chwil znów można sie cofnąć do świata sprzed lat, najwspanialszego okresu mojego życia, a nosi on nazwę beztroskie DZIECIŃSTWO...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz